środa, 19 października 2011

19 X 2011 - SŁOWO I STRZELBA - fotorelacja ze spotkania z Czesławem Seniuchem

Kto z nas tych lat nie pomni, gdy młode pacholę, ze strzelbą na ramieniu świszcząc szedł na pole; 
gdzie żaden wał, płot żaden drogi nie utrudza, gdzie przestępując miedzę, nie poznasz, że cudza! 
Bo na Litwie myśliwiec jak okręt na morzu, gdzie chcesz, jaką chcesz drogą, buja po przestworzu! 
Czyli jak prorok patrzy w niebo, gdzie w obłoku wiele jest znaków widnych strzeleckiemu oku, 
czy jak czarownik gada z ziemią, która głucha dla mieszczan, mnóstwem głosów szepce mu do ucha.
                                                         ("Wspomnienia z dawności" z księgi drugiej Pana Tadeusza) 

Środowe spotkanie tematyczne w Klubie Myśliwskim Hubertus, w dniu 19 października 2011 roku, upłynęło w szczególnej atmosferze za sprawą zaproszonego gościa - poety, tłumacza literatury białoruskiej i myśliwego, kol. Czesława Seniucha. 
Urodził się nad Niemnem, na terenie dzisiejszej Białorusi. Po wojnie przyjechał do Polski, skończył rusycystykę, pracował w Polskim Radio, czytał kroniki filmowe. 
Środowy wieczór upłynął pod znakiem łowieckiej liryki recytowanej przez kol. Czesława Seniucha. Najpiękniejsze utwory liryczne kresowych twórców wypowiadane piękną polszczyzną z charakterystyczną, kresową wymową dźwięcznego, tylnojęzykowego "ł" zabrzmiały wyjątkowo, a w połączeniu ze swoistym tembrem głosu kol. Czesława Seniucha sprawiły, że wieczór w klubie spowiła liryczna, ciepła melancholia.










Liryczny nastrój tego wieczoru wzbocił koncert muzyki myśliwskiej w wykonaniu kol. Janusza Gocalińskiego.
Kol. Czesław Seniuch związany jest od wielu lat z Kołem Łowieckim Kamera z Warszawy. Jest autorem hymnu tego koła, który - jak żaden inny - tak celnie trafia w myśliwską duszę:

Łowiecka przygoda

Jeśli kochasz łowiecką przygodę
Ciszę lasów, przestwór pól
Choćbyś stary był – tu jesteś młody
Jak prawdziwy życia król
Gdy na flance drżą z emocji dłonie
Gdy na dzika czekasz na ambonie
Wiesz, że w naszych tych ziemskich igrzyskach
To najlepsza z wszystkich ról.

Za halizną, za lasem zamglonym
Błysk ostatni słońca zgasł
Znów nie wyjdzie ten byk upragniony
Jak zdarzało się nieraz
Furda smutek, tam już ogień płonie
Tam myśliwców czarka parzy w dłonie
Każdą troskę tam w radość przemienią
Polskie niebo, polski las.

A gdy Hubert już przyjdzie po Ciebie

I zawoła Cię przez próg
Na te łowy wieczyste na niebie
Tam gdzie wielkim łowczym – Bóg
Powiesz – Panie, jeszczem tu na ziemi
Nie wystrzelał tej zaszczytnej premii
Daj choć roczek, choć dzionek, choć ranek
Bym Ci Złom swój zanieść mógł.

(do melodii: „Płonie ognisko i szumią knieje”)