środa, 18 lutego 2004

18 II 2004 - LUDZIE I SOKOŁY - relacja ze spotkania z Grzegorzem Dzikiem

Tego dnia do siedziby naszego Klubu zaprosiliśmy Grzegorza Dzika - znanego sokolnika, ale także żeglarza i artystę malarza, którego tematem twórczości są ptaki drapieżne, bo one najbardziej go fascynują. Jego gawęda pt.: "Ludzie i sokoły" dotyczyła w dużej mierze sokolnictwa, ale nie tylko.

W Europie polowania z ptakami łowczymi znane były już w IV w n.e. Na naszych ziemiach pierwsze wzmianki dotyczą X-XI wieku. Uprawianie sokolnictwa we wczesnym średniowieczu w Polsce potwierdzają odnalezione szczątki ptaków drapieżnych w dawnych osadach i grodach (najczęściej jastrzębi i bielików).
Po II wojnie światowej sokolnictwo zostało reaktywowane w 1972 r. W Polskim Związku Łowieckim utworzone zostało "Gniazdo Sokolników" skupiające obecnie kilkudziesięciu osób. Dobrych sokolników jest zaledwie kilku - uważa pan Grzegorz, a np. w Niemczech aż 2 tysiące.

Dla Grzegorza Dzika sokolnictwo to pasja, miłość do ptaków drapieżnych, ale także ich użytkowanie. Polując z sokołami nie da się pozyskać zwierzyny na skalę przemysłową. Jedna łówka dziennie - to zupełnie przyzwoity wynik. Można więc powiedzieć, zdaniem naszego Gościa, że jest to pasja pozbawiona aspektów ekonomicznych.

Grzegorz Dzik na spotkanie klubowe przyszedł z rarogiem, który budził ogromne zainteresowanie. W kapturze arabskim uszytym przez swego opiekuna (z jednego kawałka skóry) prezentował się na sokolniczej rękawicy wspaniale.

Grzegorz Dzik poluje z jastrzębiem od 20 lat, głownie na bażanty i uważa, że na tym najlepiej się zna. Z jastrzębiem poluje się zupełnie inaczej niż z sokołem. O ile z sokołem jedna łówka to przyzwoity wynik, to z jastrzębiem efekty są znacznie lepsze - nawet 4 łówki dziennie. Zdaniem naszego Gościa, prawdziwie królewskie polowanie, to - z samcem sokoła na kuropatwy. Sokoły są ptakami wysokiego lotu. Polowanie z nimi wymaga jednak ogromnej pracy: sokół bowiem musi pilnować się sokolnika i psa, musi nauczyć się wysoko latać (im wyżej tym lepiej), trzeba też nauczyć go pionowego ataku. Dobrze wyszkolony sokół potrafi krążyć nad sokolnikiem 10 minut.

Grzegorz Dzik ze swoim rarogiem pracuje na Okęciu w Warszawie i zajmuje się ochroną samolotów przed zlatującymi się na lotnisko ptakami, które stanowią ogromne zagrożenie dla bezpieczeństwa lotów. Metody sokolnicze okazały się najskuteczniejsze.

Bardzo emocjonujące były opowieści pana Grzegorza o tym, jak układa ptaki drapieżne, jak ptaki atakują swą zdobycz. Widział np. jak orzeł dopadł kozła. Często się jednak zdarza, że atak jest nieudany, szczególnie u młodych ptaków. okazuje się, że polowanie z jastrzębiem na zające jest szczególnie trudne. Przez wiele lat uprawiania sokolnictwa udało mu się zgonić tylko 4 zające.

Po zakończonej gawędzie, Grzegorz Dzik odpowiadał na wiele pytań dotyczących ptaków drapieżnych, sokolników i ich wzajemnych relacji. Nasz Gość pożalił się na brak wystarczającego wsparcia sokolnictwa ze strony władz i na ogromnie skomplikowane procedury związane z polowaniem z ptakami łowczymi. Jest to niezrozumiałe, bo przecież sokolnictwo, to cząstka naszej łowieckiej tradycji.