środa, 14 stycznia 2004

14 I 2004 - OCHRONA CZY ZAGROŻENIE DLA ŚRODOWISKA - RZECZ O PSEUDOEKOLOGACH - relacja ze spotkania z Adamem Hromiakiem

W dniu 14 stycznia 2004 roku gościem spotkania klubowego był Adam Hromiak - leśnik i myśliwy, członek Naczelnej Rady Łowieckiej, który mówił na temat: "Ochrona czy zagrożenie dla środowiska - rzecz o pseudoekologach".

Swoje wystąpienie Adam Hromiak rozpoczął od pytania w ekokonkursie zaczerpniętego z artykułu profesora Ryszarda Dzięciołowskiego (ŁP 1/2004): "Ile wielorybów pływa w oceanach? a) setki  b) tysiące  c) miliony". 
Gdyby wierzyć organizacji Greenpeace i innym ekoaktywistom i obrońcom praw zwierząt i ich przyjaciołom w mediach to odpowiedź pewnie brzmiałaby a lub b. Prawidłowa odpowiedź to c. W oceanach żyją miliony wielorybów, a spośród 75 gatunków waleni zagrożonych jest tylko 5. Organizacje "Zielonych" propagują nieprawdziwe dane o sytuacji zwierząt i w rzeczywistości mogą stanowić dla nich poważne zagrożenie. Okazuje się bowiem, że to nie wielorybnicy, przeciwko którym trwają nieprzerwanie akcje organizacji pseudoekologicznych, są dla tych gatunków zagrożeniem, a nadmierna liczebność sejwali, które konkurują z gatunkami zagrożonymi o pokarm oraz drapieżne orki.

Adam Hromiak przytoczył też przykłady dotyczące polskiej przyrody. Na skutek hałaśliwej kampanii pseudoekologów podjęta została decyzja o wpisaniu wilka na listę zwierząt prawnie chronionych. Stało się tak, mimo że liczebność tego gatunku była stabilna, a kontrolowany odstrzał nie zagrażał trwałości występowania wilka w Polsce. Wilki zwiększyły swój zasięg terytorialny. Decyzja ta doprowadziła do wzrostu kłusownictwa i dużych strat wśród zwierząt hodowlanych i dziko żyjących.

Innym przykładem mogą być bobry, których liczebność w związku z prowadzoną aktywną ochroną (między innymi Polski Związek Łowiecki) znacznie wzrosła. Ze względów doktrynalnych nie wprowadzono w porę odstrzałów redukcyjnych. Obecnie bobry są źródłem poważnych problemów - powodują bowiem ogromne szkody na gruntach rolnych i leśnych.

Takich przykładów braku racjonalnego podejścia do zwierząt dziko żyjących jest znacznie więcej np.: jenoty, norki amerykańskie, czy ostatnio szopy pracze. Błędem też było wyłączenie z listy zwierząt łownych głuszca i cietrzewia ze względu na obecny brak zainteresowania myśliwych ich sytuacją populacyjną. Wystarczyło wstrzymać odstrzał!

Ochrona zwierząt dziko żyjących powinna być prowadzona na zasadzie trwałego użytkowania dóbr przyrody pod nadzorem nauki. Tylko w ten sposób można zachować niezbędną równowagę pomiędzy wszystkimi komponentami naszego środowiska. Działalność pseudoekologów polega głównie na organizowaniu hałaśliwych kampanii lansujących często katastroficzne wizje świata związane z zagrożeniem przyrody, głoszeniem sloganów atakujących użytkowników przyrody (w tym myśliwych), humanizowaniu zwierząt i dehumanizowaniu ludzi, propagowaniu emocjonalnego, a nie naukowego podejścia do przyrody (przed Świętami Bożego Narodzenia pojawiła się kampania na rzecz niezabijania karpi).

Te formy działania są o tyle groźne, że nagłaśniane są przez media i coraz trudniej z nimi walczyć (myśliwi mają bardzo utrudniony dostęp do środków masowego przekazu).

W dyskusji uczestnicy spotkania podkreślali konieczność bardziej aktywnego promowania właściwego wizerunku współczesnego myśliwego i roli łowiectwa w ochronie przyrody.